|
|
||||||
|
LINKI ..::tam jestem zawsze::.. |
Sala samobójców Cierpienie Nigdy nie jesteśmy tak bardzo bezbronni wobec cierpienia jak wtedy gdy kochamy. Nowy Rok Nowe Postanowienia Nowa Ja Czy się spełnią? Jedno już na pewno.. Ja Ostatni raz Ten ostatni raz Otworzyłam serce Wypłynęła miłość Bezgraniczna.. Ale przysięgam Przysięgam na Boga! Ten ostatni raz.. Nie zawiedź mi kolejny raz.. marcisia 2009-01-02 23:14:39 skomentuj (1) Chwila prawdy... Jeśli ubierzesz się ładnie nazwie Cię snobką. Jeśli ubierzesz się sexy, powie Ci ,że wyglądasz jak dziwka. Jeśli do niego zadzwonisz, uzna że jesteś namolna. Jeśli to on do Ciebie dzwoni, pomyśli ,że powinnaś być zaszczycona. Jeśli go nie kochasz, będzie robił wszystko by Cię zdobyć. Jeśli Ty go kochasz, zostawi Cię. Kiedy się z nim kłócisz, mówi że jesteś uparta. Kiedy siedzisz cicho, mówi że nie masz własnego zdania. Jeśli się z nim nie pukniesz, powie że go nie kochasz. Jeśli to zrobisz, uzna że jesteś łatwa. Jeśli powiesz mu o swoich problemach, pomyśli że jesteś słaba. Jeśli będziesz milczeć, powie że mu nie ufasz. Jeśli nie dotrzymasz danej obietnicy, straci do Ciebie zaufanie. Jeśli to on złamie dane słowo, to będzie twoja wina. Jeśli go zdradzisz, on powie że to koniec. Jeśli to on zdradzi, będzie liczył na drugą szansę. marcisia 2008-01-27 20:18:56 skomentuj (3) Początek Końca Tak dawno mnie nie było, a jak już wracam to od razu do punktu wyjścia. Żenada. A myślałam ze wszystko co złe mam już za sobą. Gówno prawda. Jak jest? Można się domyśleć. Tutaj następuje ciąg niecenzuralnych słów. Dlaczego? Dlatego że kocham…kocham by żyć, żyję by paść, padam by wstać, wstaję by żyć, żyję by kochać… Czym jest człowiek bez miłości? Niczym. Dosłownie NICZYM. No ale tak. Ja kocham więc nie powinnam być niczym, a jednak czuję się jak nic. Taka bezosobowość spowodowała że mój dzisiejszy dzień wyglądał następująco: Obudziłam się. To i tak dobrze po ostatnich przeżyciach. Długo leżałam. Bo nie miałam po co wstawać. Po co? Dlaczego? Dla kogo? Brak chęci do życia, brak uśmiechu.. Wstałam. Może była 12 może 13. Nie wiem. Połaziłam po domu. Próbowałam obrać sobie jakiś cel. Naprawde! Nie dało rady. Poszłam do sklepu. Dwa piwa na rozluźnienie, chwilowy uśmiech, zapomnienie choć na chwilę o tym co mnie gnębi? Nie wiem jakiś cel tego był… Udało się. Patrze przez okno. Ślicznie na dworze, tak pięknie prószy śnieg, chwilowy uśmiech.. Wychodzę na papierosa. Davidoff Tak największa przeciwniczka palenia idzie na papierosa. Nie jednego, na trzy. Wracam. Czuję że rozluźnienie ustępuje. Bo co mogą dać mi dwa piwa? Wraca smutek,rozdrażnienie i złość której nie było! Kiedyś koleżanka napisała mi w pamiętniku ( w czasach moich rozterek): „Dla Ciebie jest ona Srebrna, ostra, rozbawiona Pozostawia po sobie rany i wspomnienia Ale pamiętaj ona życia nie zmienia!” Ona powróciła. (…) Ukojenie. Jest 17. Przetrwałam prawie cały dzień. Za 3 godziny wezmę tabletki na sen i usnę aby zapomnieć o bólu. A od jutra znowu jazda. A co będzie gdy skończą się pieniądze na piwo, na papierosy… Zabraknie miejsca na ciele? Bo kiedyś to się skończy. To wtedy będzie. KONIEC marcisia 2007-11-26 16:54:46 skomentuj (4) Moja nijakość dzięki bajce Ostatnio przez chroniczny brak czasu zapomniałam już jak wygląda telewizor, komputer,ba nawet komórka gdzieś w kącie wylądowała. Ale w końcu powiedziałam basta! czas poczeka!ja też muszę mieć trochę przyjemności! I w ten sposób udało mi się rozsiąść wygodnie w fotelu i rozkoszować się chwilą zatrzymanego czasu. Po 15 minutach wertowania po kanałach zostawiłam TVN. Leciał na nim jakiś film akcji. Film jak film. Amerykańskie rozlewy krwi, wątek miłosny, trochę zagadki. Film się skończył, a ja siedziałam i myślałam... o 5-minutowej scenie, w której bohaterka opowiedziała pewną bajkę... "Leciał sobie wróbelek,a że było bardzo zimno na dworze to zamarzł i spadł na ziemię.Po chwili obok wróbelka pojawiła się krowa i zrobiła na niego krowi placek. Wróbelek pod wpływem ciepła krowiego placka odżył i zaczął ćwierkać, śpiewać ze szczęścia.Usłyszał to kot znajdujący się nieopodal. Oczyścił wróbelka z gówna i go zjadł." Morał tej bajki jest taki, do zapamiętania! : Że nie każdy kto cię osra jest twoim wrogiem, a nie każdy kto cię z gówna oczyści jest twoim przyjacielem i pamiętaj! nigdy nie śpiewaj ze szczęścia. I mówię sobie tak. No genialne, brawo, opowiem to innym. Ale komu? I poczułam się nagle taka bezosobowa. Jakbym w ogóle nie istniała na tym świecie. Bo tak naprawde to nie mam ani przyjaciół, ani wrogów. Kiedy byłam młodsza to miałam i tych i tych. Potem znikli przyjaciele, rozmyli się wrogowie. Nie wiem, oni są chyba od siebie uzależnieni. Normalnie poczułam się nijako. I teraz ja nijaka siedzę i myślę jaki jest tak naprawdę sens istnienia ludzkiego. Mam miłość, rodziców, dom, komputer, studia, komórkę, ciuchy, rodzinę itd. itp.Okej. Ale do cholery nie mam przyjaciół i jest mi z tym cholernie źle! Gdzieś już ten wątek przewijał się w moich notkach, gdzieś na pewno i gdzieś tak samo mocno bolało to tak jak w tym momencie. Próbowałam. Naprawdę próbowałam odbudować przyjaźń. Nie raz, nie dwa. Ale co jak sama mogę? skoro inni nie chcą? Wolą siedzieć zamknięci w czterech ścianach 24 na dobę ze swoim ukochanym i mizdrzyć się, zaręczać, żenić, być Wielkim Panem, Wielką Panią w wieku 20 lat. Okej, jestem wyrozumiała, bo przecież wszystko da się pogodzić. No ale nie u nich. Boli. Bardzo boli. Jestem bezsilna i nie jestem kurde samowystarczalna! jak inni. Jak oni. Moi dalecy bliscy przyjaciele... I zapomniałabym, notka napisana dla Karoliiii, żeby wiedziała że żyję :* marcisia 2007-08-05 13:51:44 skomentuj (4) |
2011 |
||||